Czy warto liczyć kalorie?

Kalorie to ilość energii dostarczanej w pożywieniu. Jaki jest problem w ich liczeniu? Otóż problemy są dwa. Jeden to brak dokładnego policzenia zapotrzebowania energetycznego człowieka, a drugi to duże błędy w liczeniu kaloryczności pokarmów.

Aby dobrze zbilansować dietę tak by ona nam służyła jedna strona szalki musi być zrównana z drugą. I tutaj pojawia się problem. Jak to zrobić skoro błędy występują po obu stronach?

W jaki sposób wyliczyć zapotrzebowanie na kalorie człowieka? Istnieje na to wiele sposobów. Jednym z najczęściej stosowanych jest wzór Harrisa – Benedicta, który to uwzględnia płeć, wiek, masę ciała oraz wzrost. Innymi sposobami jest skorzystanie z norm żywienia człowieka oraz ze wzoru ogólnego, który uwzględnia tylko płeć i masę ciała. Jednak najbardziej wiarygodnym sposobem, bo zindywidualizowanym jest sprawdzenie wydatków energetycznych w komorze kalorymetrycznej. W tym celu umieszcza się pacjenta w specjalnym pomieszczeniu, gdzie nie jest mu ani zimno, ani gorąco, jest odpowiednia wilgotność, a pacjent ma za zadanie nie robić nic więcej jak tylko oddychać. W każdym z tych trzech sposobów jest możliwy inny wynik do uzyskania. Następnie tak otrzymany (różny) wynik podstawowej przemiany materii należy przemnożyć przez współczynnik aktywności fizycznej. Istnieje ich aż sześć rodzajów, a jego dobór jest sprawą bardzo subiektywną. Także tutaj wkrada się kolejny błąd, ponieważ średnia aktywność fizyczna dla jednej osoby dla drugiej może być już małą aktywnością. Dla kogoś, kto uprawia sport zwykły spacer nie jest dla niego dużym wysiłkiem, a na przykład dla osoby starszej może być całkiem sporym obciążeniem. Dla obu tych osób należy dobrać inny współczynnik aktywności, mimo że wykonali dokładnie taką samą pracę. Po drugie, należy zadać sobie pytanie czy całkowity wydatek energetyczny należy liczyć codziennie, bo w końcu nie codziennie wykonujemy te same zajęcia, czy może ogólnie, jako całokształt?

Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że błąd pojawia się już przy obliczaniu podstawowego zapotrzebowania energetycznego, które i tak dalej trzeba przeliczyć uwzględniając nasza aktywność to wynik końcowy sięga szerokich granic nawet do 1000kcal różnicy na dobę. A chyba nikt nie powie, że to mało.

Istnieje jeszcze kwestia, której nie uwzględnia żaden wzór. Jest nią skład naszego ciała. Wyobraźmy sobie dwie osoby o takiej samej aktywności, takim samym wzroście i wadze, ale jedna będzie miała więcej tłuszczu w ciele a druga mięśni. Według norm i wzorów ich zapotrzebowanie się nie powinno różnić, a jednak tkanka mięśniowa generuje metabolizm, potrzebuje więcej energii do życia. Także osoba bardziej umięśniona ma większe zapotrzebowanie energetyczne.

Po drugiej stronie tego bilansu znajduje się pożywienie. Również tutaj istniej wiele sposobów na obliczenie kaloryczności posiłków.

Można spalić pożywienie w bombie kalorymetrycznej i zmierzyć ilość wydzielonej energii. Wydawać by się mogło, że ta metoda jest dosyć dokładna, ale przecież nasz organizm nie jest piecem i nie wszystko pali się tak samo.

Innym sposobem jest wyliczenie na podstawie zawartość składników odżywczych tj. tłuszczy białek i węglowodanów. I tutaj sprawa też nie jest idealna. Wartości kaloryczności kcal dla białek i węglowodanów oraz 9 kcal dla 1 g tłuszczy też jest wartością średnią, należałby tutaj rozróżnić białka roślinne i zwierzęce, różne rodzaje węglowodanów, czy nawet długość łańcucha kwasu tłuszczowego. A co ze składnikami, które organizm nie przerabia na energie tylko wbudowuje w swoje komórki? Przecież one nie ulegają spaleniu. A co z błonnikiem, który jest często liczony razem z węglowodanami? W rzeczywistości nie wchłania się w naszym przewodzie pokarmowym, a więc nie zostaje przekształcony na energię. Pozostaje jeszcze problem proporcji tych składników? Inaczej wygląda metabolizm, gdy spożywamy dużo węglowodanów i mamy dużo krążącej we krwi insuliny, która hamującej spalanie tłuszczy, inaczej też wygląda, gdy spożywamy więcej białka, który przyspiesza przemianę materii.

Widać tutaj, że proste zbilansowanie wydatków energetycznych z energią pożywienia nie jest łatwą sprawą. Jest sprawą zupełnie niepotrzebną! Czy którekolwiek ze zwierząt liczy kalorie by nie przybrać na wadze? Nie. Potrafią odczuwać swój instynkt, kierują się uczuciem głodu i sytości. Człowiek też powinien do tego racjonalnie podchodzić.

Zadzwoń do nas

534 301 920